Dzisiaj jest Niedziela, 25 października 2026 roku.
Licznik odwiedzin: 34707

Paryż

Chciałbym Państwa poinformować, że gołąb o numerze PL-04-07-20026 właśnie wrócił do domu prosto z Paryż / Andrezel - Francja. Samiczka powróciła 26 lipca, tj. Niedziela o godzinie 14:15:59. Jest to pierwszy z trzech wkładanych przeze mnie gołębi na lot charytatywmy z Paryża. Chciałbym dodać, że jest to pierwszy lot o tak dalekim zasięgu, w którym uczestniczyłem.

Podstawowe informacje o locie:
Data startu: 23.07.2015 (czwartek)
Godzina wypuszczenia: 12:00:00 (23 stopnie, wiatr zachodni)
Miejsce wypuszczenia: Paryż / Andrezel - Francja
Współrzędne geograficzne GPS: 02°50'00.00" - 48°36'26.00"
Ilość gołębi uczestniczących w locie: 4526 szt. z całej Polski
Osoba potwierdzająca wypuszczenie gołębi w Paryżu: Agent de lacher M.Coutard Rene

Dodatkowo dołączam kilka załączników do relacji mediów:
Relacja w TVP Info (od 37:16)
Relacja w TVP Kielce
Artykuł w Radio Kielce

Animowana historia Polski

Chciałbym Państwu przedstwaić krótkometrażowy film w reżyserii Tomasza Bagińskiego przdstawiający w piękny sposób historię Polski. Wielkie brawa dla reżysera za włożenie ciężkiej pracy w ten projekt. Uważam, że jest to świetna produkcja i warto pościęcić kilka minut na obejrzenie. Chciałbym dodać, że film został ogłoszony najlepszą wizualizacją 2010 roku i reprezemtpwał nasz kraj na światowej wystawie Expo 2010 w Szanghaju.

Artykuł z gazety Słowo

Czterech mężczyzn, którzy przeżyli katastrofę w Chorzowie wzięło wczoraj udział w „spotkaniu wdzięczności”. Dwóch z nich było ratownikami, dwóch następnych – ratowanymi. Wszyscy czterej mogli zginąć.
Robert Kopczyński i Marek Gozdera, hodowcy gołębi z Grójca, przyjechali do Radomia, żeby podziękować Ryszardowi Fałkowi i Zbigniewowi Majowi, którzy w sobotni wieczór pomogli im się wydostać z rumowiska hali Międzynarodowych Targów Katowickich. Radomianie, szkoleniowcy młodych zapaśników ze szkoły mistrzostwa sportowego, wracali z zawodów w Raciborzu i wstąpili na targi gołębi pocztowych do Chorzowa. Dla Zbigniewa Maja, który sam od lat zajmuje się hodowlą gołębi, była to kolejna wizyta na tego typu imprezie. Na widok walącego się dachu, Maj i Fałek zaczęli uciekać. - To był odruch – mówią. – Ci, którzy stracili sekundy na zastanawianie się zostali w rumowisku. Kilkanaście minut przed katastrofą grójczanin Marek Gozdera kupił trzy gołębie i zaniósł je do samochodu. Potem wrócił do hali. Razem z Robertem Kopczyńskim i Władysławem Jastrzębskim, innym hodowcą z Grójca, spacerowali wzdłuż stoisk. Twierdzą, że na 1,5 godz. przed zawaleniem się dachu w górze coś huknęło, jakby urwała się śruba. Ale grała głośno muzyka i niewielu zwróciło na to uwagę. Maj i Fałek uciekli przed spadającymi elementami konstrukcji pod ścianę, gdzie zachowało się nieco wolnej przestrzeni. Przedostali się do zamkniętego wyjścia awaryjnego, rozwalili je i wyszli razem z kilkunastoma innymi osobami na zewnątrz. Po kilkunastu sekundach przy wyjściu B-3 spostrzegli dociśniętych do drzwi ludzi. Kopniakami rozbili szkło i uwolnili uwięzionych, wśród których byli grójczanie. Potem ratowali następnych. – Śnieg i lód z zawalonego dachu mieliśmy nawet w kieszeniach - opowiada Kopczyński. – Mnie krwawiła zraniona głowa i ręka. - Do tej pory wydaje mi się, że mam mokre włosy – dodaje Gozdera. - Żyjemy. Mieliśmy szczęście. Tyle dostaliśmy od losu – mówią wspólnie ratujący i uratowani. A spotkali się dzięki zaproszeniu dziennikarzy radomskiego „Echa Dnia”.

(- Żyjemy. Tyle dostaliśmy od losu - od lewej:
Ryszard Fałek, Zbigniew Maj, Robert Kopczyński i Marek Gozdera. Fot. K. Żmudzin)

Źródło: Słowo - gazeta codzienna



POGODA



POMOCNE LINKI





Projekt: Adrian Gozdera Wykonanie: Patryk Gozdera